środa, 3 listopada 2010

Prosiłam Anioła by Cię przypilnował – nie zgodził się. Spytałam dlaczego – odpowiedział mi, że diabłami się nie opiekuje.

piątek, 29 października 2010

Zawiedziona...

   Wczoraj w nocy dowiedziałam się o czymś przykrym... Jacy ludzie są perfidni ): 
Tak mi smutno...  
   Jak łatwo ludzie mogą wszystko zepsuć swoim głupim gadaniem... :'(


wtorek, 26 października 2010

Pisać jego imię na kartce i ozdabiać je gwiazdkami, dopóki nie skończy się tusz w długopisie...


poniedziałek, 25 października 2010

''inne będą nasze dni, adresy, telefony... kiedyś, po latach spotkasz mnie, idąc na przykład z żoną.kiedy się ukłonisz,  spojrzę uśmiechnięta.twoja żona spyta: `kto to?` powiesz: `nie pamiętam..`''


   Zaplątałam się w tę nić, w kłębek pragnień i niedobrych myśli. Wiem, że z dnia na dzień będę owijać się coraz ciaśniej i ciaśniej aż zabraknie mi tchu. Nie wiem co wtedy się stanie- nie chcę wiedzieć. Wolę wyobrazić sobie, że jednak do tego nie dojdzie, że jakoś się odnajdę, że ktoś mnie stąd wyciągnie.
Bo jest ktoś kto może mnie uwolnić z tego więzienia ale wiem, że nie powinien tego robić, nie może, bo tak nie wolno...

czwartek, 14 października 2010

   Nie wiem już o czym mam tu pisać... Chyba zrezygnuję z tego bloga.
Jakoś nie znajduję czasu ani słów...
Narazie chyba po prostu sobie odpuszczę. Muszę porządnie zająć się w końcu swoim dawno nieużywanym wymiarem swojego życia


środa, 29 września 2010

Kiedy pełnia..

     Pełnia księżyca odgrywa w moim życiu 2 role. Po pierwsze jest świetną inspiracją - polecam. A po drugie nie daje mi zasnąć. To jest bardzo wkurzające kiedy jest się zmęczonym po całym dniu nauki, tworzenia i życia. I to jeszcze w środku tygodnia [no powiedzmy]. 

   A więc dzisiaj stwierdziłam, że nie ma sensu przewracać się z boku na bok pół nocy i liczyć na cud- wzięłam się za ogarnianie tego charakterystycznego dla mojej osoby bałaganu oraz prasowanie sterty ubrań na mojej super szafie [czyt.fotel]. Wcale nie głupi pomysł. Zużyłam chyba resztki dzisiejszej energii i mam nadzieję, że teraz padnę bez problemu.


Dobrej nocy.

poniedziałek, 27 września 2010


 
Tak niedostępny choć na wyciągnięcie ręki
Cierpię jak Midas ujrzawszy głębię swojej chciwości
I tak jak król nie potrafię znieść tej potwornej męki
Lecz czy ja żądam równie wiele jak król głupców
 żeby karać mnie tak okrutnie...?
 
 
 
''Nadmiar siły do życia
Przerost woli istnienia
Przestrzeń pełna zachwytu
Nieobecność cierpienia

Straty nie do pokrycia
Oddalenie zbawienia
Nadmiar siły do życia
Przerost woli istnienia''

     Tęsknię za tym czego pragnę...
  

niedziela, 12 września 2010

Powakacyjnie

 Oj dawno mnie tu nie było. Chociaż wydaje mi się, że i tak to o czym piszę tu czytam tylko ja...
  Wróciłam tu z okazji zaistnienia pierwszej wersji ''stałego'' planu lekcji w mojej szkole. Okazja trochę naciągana ale innej nie mogłam wymyślić. ;P Obiecuję częściej wpadać. Bye

środa, 23 czerwca 2010

...Mam ochotę na mrok...

wtorek, 22 czerwca 2010

Morświnowo ;D

   Byłam dzisiaj na ciekawych muzyczno-morświnowych warsztatach :D
Wiem. Brzmi co najmniej głupio..

Moment który wrył mi się w pamięć:
   Siedzimy sobie w grupce na trawce w parczku z panem od morświnów. Nagle podbiega mała dziewczynka, łapie za rękę Oskara i siada tuż przy nim (obok siedzę ja). No po prostu sama słodycz... Ale to jeszcze nie wszystko! :)
Zbliża się jej mama i woła córeczkę. Mała wstaje. Widzę, że idzie i trzyma w ręku kwiatka. No to ja zrywam dla niej drugiego żeby miała do bukietu ^^ ... A ona? Widzę uśmiech na jej buzi, podchodzi bliżej, wkłada mi prawie do nosa swojego kwiatka, tuli się do mnie i daje mi buziaka. W szyje! Może chciała w policzek tylko nie dosięgła.. :P  Aż mnie zamurowało. Szok. Obce dziecko mnie całuje. Część ludzi patrzy na mnie z dziwnym wyrazem twarzy, ktoś tam się śmieje. jedna Patrycja rozpływa się ze słodyczy a druga pyta: "Ugryzła Cię???" xD
  Bk, nie? ;)

O. Proszę. Macie tu morświna :)
...

poniedziałek, 21 czerwca 2010

Pobudzona

     Jutro wystawa. No tak. To już jutro a ja dalej siedzę i uparcie rysuję żeby coś jeszcze wcisnąć na nią swojego.

    Myślę, że będzie dobrze. Albo nie. Nie będę mówić, że będzie dobrze, bo wtedy na złość będzie źle. Tak więc... Będzie ciekawie :)

   Jestem rozbudzona na maxa, a jest godzina... 1:45. Brawo. Jutro wstaję o 7:00 a spać wcale a wcale mi się nie chce. No nic. To wracam do tworzenia. :)

 
A oto dwa z moich wystawowych dzieł.. :)
...

piątek, 18 czerwca 2010

Natchnienia ciąg dalszy...

Gdy usłyszę Twój szept z końca świata
Odpowiem Ci niemym krzykiem
Powiesz coś do mnie prosto i jasno
Odpowiem wymarłym językiem.
Bo kiedy Twe słowa popłyną już wartko 
Ja będę się nimi upijać
I wtedy Twe oczy razem z moimi 
Przestaną się w końcu omijać.
Bo słyszeć jest łatwo, rozumieć jest trudniej,
najciężej jest zawsze uwierzyć
Lecz jeśli z tym wygrasz będziemy już mogli
myślami morza przemierzyć.
...

czwartek, 17 czerwca 2010

Natchnienie liryckie...


A Ty ukryj mnie przed światem
Przed złym losem i tym latem.
Nie chcę dłużej być tu sama
Zostawiona, pożegnana
W głębi toni porzucona
Z tymi słowy:"A niech skona
Niech wypłynie jeśli umie"
Lecz ja tonę. Nie rozumiesz?
Podasz rękę czy odepchniesz?
Na mój honor też nadepniesz?
Daj mi zginąć, zniszcz tę marność
Bym ujrzała w ciemnym jasność
Lecz to tylko zły sen, koszmar..
Usiądź przy mnie i pozostań
...

sobota, 12 czerwca 2010

rysuję

   Dawno nie pisałam.. No tak. Zapomniałam, że istnieje takie coś jak mój blog.. No pjęknie. Ale postaram się jakoś nadrobić te braki we wpisach.

  Zaczynam tworzyć na maxa. 3 'dzieła' na tydzień. Muszę stworzyć coś odpowiedniego na wystawę w szkole.

  Przede mną jeszcze tylko jeden dzień zajęć z rysunku :/ szkoda... Nawet nie zdążyłam się rozkręcić.. Ostatnio byłam tam 2 tygodnie temu. Była modelka- młoda dziewczyna w kręconych włosach:


 

No to zbieram się i idę do mojego świata tworzyć własne zasady i nowe realia..

sobota, 22 maja 2010

nastawienie

   Moje nastawienie na miesiąc, który będę musiała jakoś wytrzymać jest trochę pozytywniejsze niż wczoraj...
   Wczoraj byłam załamana. Słuchając koncertu w Filharmonii i w drodze powrotnej do nowego mieszkania usilnie próbowałam się nie rozpłakać. Po przekroczeniu progu mojego nowego "domu" coś we mnie pękło. Nie miałam gdzie się schować, nie miałam gdzie usiąść w spokoju, w samotności... a tak tego potrzebowałam...
    Dzisiaj zniknę na kilka dni, zaszyję się w kącie mojego prawdziwego domu. Jadę na wieś. Do taty. Jadę naładować baterie, bo muszę jakoś wytrzymać ten miesiąc... Dziękuję tym, którzy mi pomagają. Nawet słowem. I tym, którzy po prostu są.

czwartek, 20 maja 2010

Codzienność nie chce zmienić mnie...

   Dlaczego nie może być pięknie i bezproblemowo?? :(
Nie wiem co będzie jutro... Czy zdołam dzisiaj zasnąć.. Widzę jak ustawione pod ścianą kartony śmieją się ze mnie. Nie mam ochoty na nic. Jacy ludzie są niekonsekwentni... A z jej braku dzisiaj cierpię i umieram z nerwów ja :/ ...

Zmieniam codzienność...

     Sentyment. Jakie to piękne i trudne za razem - mieć sentyment do czegoś... Ale to jest chyba jedna z tych wartości(?), które nadają naszemu człowieczeństwu lepszy, piękniejszy wymiar... Jest związany z tą wyższą sferą, ze sferą uczuć.

   Dzisiaj w pewnym momencie siedząc na podłodze i pakując zawartość szafy do torby po prostu się rozpłakałam. Wszystkie problemy i ból z nimi związany nagle wypłynęły z mojej duszy w postaci potoku łez. Cały czas tłumiłam to w sobie, spychałam na dalszy plan... Czy płacz coś zmieni? Może da mi chwilową ulgę i częściowy upust emocjom roznoszącymi mnie od środka... ale czy coś rozwiąże? Nie...

   Po chwili przyszła obojętność i wrażenie, że mogłabym tak siedzieć w tym stanie na podłodze, otoczona ścianami, które przez chyba najtrudniejsze pół roku mojego dotychczasowego życia były moim wyimaginowanym "azylem", aż po samą wieczność.

 

niedziela, 16 maja 2010

spacerrr


    Byłam dzisiaj na typowo spacerowym spacerze. ;) Szłam po prostu przed siebie. Aż w końcu doszłam w bardzo ładniutkie miejsce... Porobiłam fociszek i się dotleniłam. :) Oto one:

Selekcję przetrwały tylko te zdjątka ^^

sobota, 15 maja 2010

Pora na życzenie :P

   Mam ochotę na spacer. Za oknem pada deszczyk, jest tak rześko i przyjemnie, że zamarzyła mi się przechadzka...
   W sumie jest dosyć późno i nie bd już wariować.. Jeśli wstanę o godz. 8:07 (na tę godzinę ustawiłam sobie właśnie budzik) to zrobię sobie mały jogging. :)

   Życzę sobie świetnej pogody i prześwietnego humoru na jutro, a w zasadzie to już na dzisiaj.. Z góry dziękuję :P

Ale mi odwala. ;D Sami posłuchajcie co tu dla Was mam...

piątek, 14 maja 2010

Taki sobie dzień..

    Byłam dzisiaj w Pałacu Młodzieży i rysowałam. :) Był model. Przystojny młody chłopaczek. W ciągu 2 godzin nie zdążyłam dopracować dzieła i wyszło takie o: /


 
 I zbliżenie na buźkę :P

 
Idę już spać, bo ktoś mi już marudzi że jeszcze nie śpię. I nie jest to żadne z rodziców :P

wtorek, 11 maja 2010

Heloł

    Taaaaak. Dawno nie pisałam. Ostatnio coraz rzadziej znajduję czas i chęci na pisanie. Czemu? Nie wiem. Może to jakieś takie wiosenne roztargnienia czy coś podobnego...

    Ze strachem obserwuję jak się zmieniam. Nie potrafię się już śmiać z rzeczy, które jeszcze przed rokiem bawiły mnie niesamowicie. Mało tego czuję się zażenowana tym poczuciem humoru. : / 
   Jeszcze bardziej przeraża mnie czas, a najbardziej jego nieustanny pościg nie wiadomo za czym. Mamy już maj! A ja pamiętam dzień, w którym pierwszy raz przekraczałam próg mojej nowej szkoły, jakby to było wczoraj... Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że życie ucieka mi przez palce.

    No ale don`t worry :)



czwartek, 6 maja 2010

a ja lubię deszcz

   Wszyscy są dzisiaj jacyś tacy zdołowani. To wina pogody? Nie wiem. Ja lubię deszcz mimo jego szkodliwego wpływu na moją fryzurę :P I jakoś dół mnie nie łapie...

    Byłam dzisiaj na lekcji rysunku. A tak mi się nie chciało... Dobrze, że się zebrałam i poszłam w końcu. Fakt, z godzinnym opóźnieniem ale co tam. Rysowałam modelkę - starszą kobietę, która ze swoimi zmarszczkami wyglądała pięknie! Naprawdę.
Poznałam dzisiaj kolejnego Marcina. Właśnie tam, na zajęciach z rysunku. To już drugi nowopoznany Marcin w tym tygodniu. Obydwoje wydają się być w porządku.

    No nic. Pójdę chyba porysować, albo poczytam... Zapewne skończy się na przesiadywaniu na facebooku. Nooorma ;)

  

środa, 5 maja 2010

wróciłam :)

  Nie wiem co mogę napisać o majówce... Na pewno to, że nie żałuję,że pojechałam.

      Bywało różnie. Wiele się nauczyłam dzięki tej wycieczce. Poznałam bardziej ziomków... Wiem, że mogę im ufać. Zyskałam przyjaciół, takich prawdziwych.

     Zapewne dziewczyny mają inne zdanie o tym wypadzie. Oj działo się...Każda z nas otrzymała lekcję, której chyba nie zapomni... Ale przecież najważniejsze to nie popełniać więcej tych samych błędów, prawda?

                                  Wariatki. Tak. To my :)))

środa, 28 kwietnia 2010

wyjeżdżam


   Tak! Ten dzień właśnie nadchodzi. Będę śmiać się, biegać, rozmawiać z fantastycznymi ludźmi, robić zdjęcia (Damian dał mi dzisiaj swój aparat! W prezencie!), zwiedzać, pisać test ;) i SIĘ WYGŁUPIAĆ!!! O tak! Tego mi akurat trzeba. Już wiem, zrozumiałam jakie życie jest piękne. Widzę to każdego dnia. Otwieram się i czuję się z tym fantastycznie.  

    Wracam za 5 dni. Życzę Wam miłej majóweczki :) Moja na pewno taka będzie :D 3majcie się ciepłooooo!!!


Rozpoczynam post od internetu. Do poniedziałku. Chyba dam radę... ;)

wtorek, 27 kwietnia 2010

Spacer


 Byłam dzisiaj na spacerze. Ogarnęła mnie taka wielka ochota na poszukiwanie piękna, tego dzikiego naturalnego piękna... Ale jak znaleźć takie coś w mieście?! Nie wiem czy znalazłam to czego szukałam ale byłam zachwycona i miło zaskoczona bliskością pięknych miejsc... 
  
 Snułam się nie spiesząc się donikąd. Czekałam cierpliwie na zielone światło nawet jak nic nie jechało... to takie miłe uczucie - nie spieszyć się...

   Byłam w pięknym zieleniącym się parku, huśtałam się na huśtawce i myślałam o tym co było... co już zostawiłam za sobą i co niestety nie wróci...
Byłam jeszcze w parku ale już innym, bez huśtawek, takim intensywnie zielonym. Czułam się tak fantastycznie i błogo, że aż żałowałam, że nie chodzę boso... Dziwne uczucie. Ogarnęła mnie fala szczęścia, radości  i nagła chęć pokonania całej podłości na świecie. 



A oto moje amatorskie fotki ze spacerku robione moim amatorskim telefonem z amatorskim aparatem o amatorskiej rozdzielczości nawet bez funkcji zooma, dacie wiarę??? ;D

piątek, 23 kwietnia 2010

zamyślenie...

    Tak. Znowu... Ostatnio często myślę. Ale dzisiaj, teraz, tak jakby inaczej...

     Myślę o szczęściu innych ludzi. Moich znajomych, nawet nie przyjaciół tylko takich, do których wystarczy się uśmiechnąć i czasem pogadać. Tacy ludzie są mile widziani w moim życiu.

   I jest mi dziwnie ciepło na sercu. To szczęście nie dotyczy mnie, wcale. Ale cieszę się. 

  Myślę jak mi dobrze być samą... Mieć czas na tworzenie, mieć ten nieosiągalny w innym stanie nastrój... Rysowałam dzisiaj... dla kogoś i dla siebie. Uwielbiam rysować twarze, oczy... a najbardziej te uśmiechające się oczy ludzi szczęśliwych lub chociaż zadowolonych czy roześmianych.  ...bo oczy są zwierciadłem duszy...




              Zasnę dzisiaj przy muzyce...

środa, 21 kwietnia 2010

wszędzie śmierć...

   Moje myśli dzisiaj biegną w jednym kierunku... Samobójstwo... Czy próba samobójcza jest formą egoizmu?? Nie wiem. Niestety próba tej dziewczyny się powiodła... Miała 17/18 lat. Przykre jest kiedy człowiek z twojego środowiska odchodzi na zawsze. Jeszcze gorsze jest jeśli sam podejmuje taki wybór nie potrafiąc jeszcze w pełni decydować o sobie, nie wyrastając w pełni z dzieciństwa...

  Nie przepadałam za tą dziewczyną. Znałam ją dość słabo. Jednak odczuwam pewną pustkę... Nie mogę o tym przestać myśleć. A najczęstszym powracającym pytaniem w mojej głowie, tłukącym się nieustannie i dobijającym niemiłosiernie jest: dlaczego? Te zwykłe i oklepane dlaczego?!? Jaki był powód tego, że tak młoda osoba mająca przed sobą tyle lat życia, tyle pięknych chwil nagle z tego zrezygnowała...?
    Łzy niezrozumienia napływają mi do oczu... Ale nauczyłam się nie płakać z powodu czyjejś śmierci. Może to jest nieludzkie i straszne ale już nie potrafię z tego powodu płakać. Może mój zapas tych przeklętych łez się już skończył...



[*]

wtorek, 20 kwietnia 2010


"  Przeleciał ptak przepływa obłok
upada liść kiełkuje ślaz
i cisza jest na wysokościach
i dymi mgłą katyński las."

       Z myślą o TYCH, którzy zginęli TAM... [*]

niedziela, 18 kwietnia 2010

poranek

  
       Patrzę na moją poranną kawę stygnącą w plamach słońca rozlanych na moim parapecie. Widzę jak na moim jeszcze oknie błyszczy się pajęcza nić, jak migoce w ciepłych, jasnych promieniach. Wyciągam nogi aby ogrzać je we wczesnowiosennym słońcu. Czuję lekki podmuch wiatru wkradający się przez otwarte okno. Wyobrażam sobie, że jestem na plaży... I już za chwilę wracam myślą do wiernie czekającej na mnie pracy domowej z języka polskiego. Jakby tak wszystkie tramwaje i autobusy tak wiernie na mnie czekały... ech... Moment zastanowienia. Wylegiwać się dalej na łóżku, zapomnieć o zadanej pracy i oberwać jutro w szkolę ZERO na DZIESIĘĆ czy przerwać sielankę i zmusić się do przeczytania tego głupiego tekstu i odpowiedzenia na równie głupie pytania? Hmm... Jakie życie byłoby łatwe i przyjemne gdyby mieć tylko takie problemy... A więc decyzja podjęta: Dopiję kawę.  




sobota, 17 kwietnia 2010

odwiedziny...

   
  Byłam dzisiaj odwiedzić babcię. Od wczoraj już jest w domu. Fizycznie poprawy u niej nie widać :( ale psychicznie chyba jest lepiej. Każdy ją wspiera i pociesza. Każdy wierzy, że paraliż minie...
   
   Widziałam dzisiaj coś pięknego... Słyszałam piękną muzykę - szczery śmiech staruszki i jej małej prawnuczki...






piątek, 16 kwietnia 2010

test na delikatność

   Dzisiaj ogarnął mnie szał sprzątania (chwilowy- żeby nie było ;P) Po jakichś 3 miesiącach odgarniania nogą bałaganu i przechodzenia istnego toru przeszkód zebrałam się w sobie aby uporządkować ten mój artystyczny nieład. Znalazłam sobie świetne zajęcie relaksacyjne, a mianowicie "mycie" i wycieranie moich zacnych roślinek. Nigdy nic mnie tak bardzo nie uspokoiło... Dziwny ten efekt uboczny sprzątania, prawda?

 




  
       Widok tych pięknych choć zabiedzonych roślinek przykrytych nieprzyzwoitej grubości warstwą kurzu zadziałał na moje oziębłe serce (no dobra przesadziłam troszkę z tą oziębłością :P). I nie myślcie sobie, że wycieranie każdego listka z osobna drzewka, które ma ich z setkę (takie odniosłam wrażenie) jest takie łatwe. To był istny test na delikatność i wrażliwość. Jestem w sumie zadowolona z mojego wyniku- na 5 roślinek złamałam tylko jeden listek :) 
    Mała rzecz a tak potrafi cieszyć... ;D
    

poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Ehhhh...

   Mam dość pretensji do mnie o byle co! Tak trudno jest powitać kogoś miłymi słowami??
                                                  ***

 I czy ktoś mi powie, że orchidee nie są piękne?

niedziela, 11 kwietnia 2010


Jeżeli chcesz wiedzieć, co ma na myśli kobieta, nie słuchaj tego co mówi - patrz na nią

Nie będę

   Nie będę pisać co się dzieje w tym dziwnym kraju, bo i tak za dużo jest o tym w telewizji, w necie, radiu. Pośród głupiej paplaniny, tych fałszywych wyznać miłości i przywiązania gubi się cały sens i treść. Mam tego dosyć. Zamykam uszy.
  
  Nie pisałam jakiś czas. Tak, wiem. Wszystko nagromadziło się do tego stopnia, że nie wiem od czego zacząć, co napisać i o czym nawet nie wspomnieć...

    Byłam w teatrze. Nigdy nie widziałam tak pięknie skonstruowanej sztuki, takiego zgrania... Dawno nie czułam się tak dobrze przyglądając się tym wykreowanym postaciom w zamyśleniu i swojej własnej interpretacji. Ten dzień był wspaniały z tak wielu względów.

    Weekend spędziłam u mojej przyjaciółki i u mojego taty. Jak cudownie było porozmawiać o wszystkim z moim drugim aniołem stróżem. Ciężar w mojej duszy, w moim sercu nagle przybrał rozmiar niewiarygodnie mały. Czuję się lżejsza o te kilkaset kilo własnych myśli...
Z całych sił dziękuję Bogu za taką przyjaciółkę. Dostałam tak wielki skarb - zrozumienie i otuchę...


wtorek, 6 kwietnia 2010

zaskoczona

    Święta.... ta przerwa świąteczna była mi potrzebna. Odpoczęłam. Fizycznie odpoczęłam. Co do atmosfery... nie było świątecznie.:( bo już nikogo to nie obchodziło czy będziemy jeść święcone czy nie, byleby się najeść :/ w akcie mojego protestu jadłam niewiele. O! niech mają mnie na sumieniu. Strajk! Miasteczko namiotowe w moim pokoju. Rezydent w liczbie 1: Ja. Postuluję przeciw obojętności i lenistwu (ja, najleniwsza z leniwych zaprowadzę tu porządek) przeciwko łamaniu tradycji i, kurcze, robieniu mi pod górkę.

Jestem zaskoczona płycizną pewnej osoby w doborze partnerki "na całe życie". Już perspektywy na przyszłość lekko zbledły, a on chce się ze wszystkimi żenić... A wszystkie tak samo puste i żałosne (to moja opinia ;)).To tak się objawia kryzys wieku średniego? Panowie, z całego serca współczuję...

Ale wracając do głównego wątku... zostałam zaskoczona dniem, przebiegiem zdarzeń i tym, że jestem prawie zupełnie spokojna. W moim przypadku to rzadkość.
Jak przyjemnie było w końcu iść do kina... Chociaż stanowczo wolę teatr, ale nie ma co się martwić. W czwartek mam w planach zdobyć 2 trójmiejskie teatry ;)
 


niedziela, 4 kwietnia 2010

Dążenia człowieka:
Jak najmniej musieć, 
Jak najwięcej móc. 

sobota, 3 kwietnia 2010

okrutna rzeczywistość

  Mam wyrzuty sumienia. Głupio mi, bo po prostu nie wiem jak mam się zachować...
  
  Moja babcia dzisiaj trafiła do szpitala na OIOM, miała wylew, teraz ma bezwładną rękę i tyle tylko wiem. Karetka zabierała ją na moich oczach. Nie chce mi się wierzyć... Ta energiczna i pełna siły kobiecina jest bliska śmierci. Moja nadzieja co do spędzenia świąt wśród mojej stogowskiej rodzinki właśnie prysła. Jeszcze nigdy święta nie zapowiadały się tak fatalnie. 

       Dlaczego jest mi głupio? Bo po powrocie do mieszkania zabrałam się za gotowanie z Damianem. Piliśmy winko, słuchaliśmy muzyki, zaśmiewaliśmy się jak dzieci. Nie, to nie działanie wina zmusiło mnie do śmiechu. To atmosfera ukoiła moje nerwy i okrutnie rzeczywiste myśli... A potem zadzwoniłam do taty. Słyszałam, że był poddenerwowany. Wiedziałam, że wujek już płakał w szpitalu jak dowiedział się co z mamą... 42letni facet płakał. Jakie to żałosne... żałośnie prawdziwe. Nie wiem co mam robić... Gdzie się schować przed tym światem... Boję się, że on mnie zniszczy, rozszarpie na strzępy. Jestem taka bezbronna....

    Ostatnio dużo myślę o życiu i śmierci. Czytam książki z tym związane, oglądam filmy gdzie ludzie umierają masowo... Nie zwróciłam na to uwagi, bo to przecież fantastyka... wszystko zmyślone...
   Ale jednak mam wrażenie jakbym zaprosiła śmierć do domu. A teraz trwam w nadziei i niepewności.

    Zapomniałabym. Wesołych świąt!

...rozmyślam...

   Tak. A kiedy ja tego nie robię??
 Zdałam sobie właśnie sprawę z tego, że świat pełen jest cudów. Nie takich boskich, o nie, tylko ludzkich. Jakie to jest piękne...

  Patrzę przez okno i widzę wieżę ratusza oraz wieżyczki pobliskiego kościoła. Wspaniały widok. Nieprawdopodobnie bajkowy. Myślę sobie: jak to dobrze, że mogę widzieć to piękno... I marzę...
   
     ...Marzę o tym aby życie ułożyło mi się w piękną układankę. Abym kiedyś budząc się rano wpadła na pomysł pojechania w Bieszczady i po prostu spakowała się i to zrobiła nie przejmując się niczym... abym miała z kim jechać. Żebym pamiętała wszystkie dobre chwile. Złe też, bo trzeba o nich pamiętać aby nie popełniać znowu tych samych błędów. Żeby się uczyć życia.

                Za chwilę tam spędzoną mogłabym oddać kilka lat życia...

czwartek, 1 kwietnia 2010

Ołł jes :D

  Dawno nie miałam tak bardzo udanego dnia jak ten, który właśnie dobiega końca. Choć zaczął się od nadzwyczajnego wysiłku intelektualnego i mega "wygięć" mózgu. ;)

   Dostałam super prezenciocha od mojego taty. Nie dość, że spędzimy razem święta (no nie całą rodziną... ale może tak jest lepiej) to jeszcze na znak docenienia mojej skromnej twórczości artystycznej dostałam super wielgachną teke na moje pracę. 
   Ten dzień, choć jeszcze się nie skończył, był naprawdę świetny. Nawet ten kapryśny wczesnowiosenny dzieciak - Pogoda spisał się dzisiaj na medal.



    Dziękuję za ten wspaniały dzień temu świetnemu reżyserowi tych pięknych chwil
3eba być na TaK i mimo wszystko wierzyć, bo warto :]

sobota, 27 marca 2010


    Zapomniałam napisać: Moja ulubiona koszula, którą sobie wczoraj pobrudziłam tym parszywym zdradzieckim tuszem nie chce się doprać. A czego się spodziewałam? Nie wiem. Chyba właśnie tego ale liczyłam, że moja nadzieja nie zostanie tak okrutnie zadeptana przez rzeczywistość. :( 
No cóż. Co robić. Koszula razem z winowajcą (tuszem) zamieszkają w śmietniku...

To nie tak...

   Wszystko dzisiaj jest nie tak jak być powinno... Zupełnie na opak. Chciałam spędzić ten dzień z moją przyjaciółką i co??? Nie pojechałam. Dlaczego? Bo podjęłam się czegoś, mimo obietnicy danej mojemu drugiemu aniołowi stróżowi i teraz tego żałuję... Teraz wiem, że muszę temu podołać



     Wbrew sobie stwierdzam, że zaczęłam akceptować związki homoseksualne. Nie mam na to wpływu i cieszę się, że tak się stało. Jeszcze pół roku temu było to dla mnie obrzydliwym wynaturzeniem. A teraz? Moja przyjaźń z moim współlokatorem kwitnie. Słucham opowieści o jego nowym chłopaku i wchłaniam emanującą z niego radość. Przesympatyczna osoba, która wniosła ciepło do tego brzydkiego mieszkania z krzywą podłogą i zbyt cienkimi ścianami.

     Jakie życie jest zaskakujące...

czwartek, 25 marca 2010

jak dzidzia :D

 Taka ze mnie mała dzidzia... Siedzę sobie i bawię się tuszem. Nie takim do rzęs, o nie, tylko takim do rysunku. Upaćkałam sobie ręce, koszulę, telefon i !uuups! kawałek fotela (ale na szczęście nic nie widać) ^^

  Pozdrawiam wszystkich upaćkanych. Niestety muszę Was opuścić i udać się do łazienki aby się umyć. No bo i włosy już upaćkałam na czarno... 

środa, 24 marca 2010

spontaniczność + ja = dobry wybór :)

   No tak. Zawdzięczam jej wszystko co teraz ładnie procentuje i da owoce również w przyszłości. Posiadam GPSa, który mówi mi co mam wybrać. Nie raz już przekonałam się, że moja intuicja jest niezawodna. Przypadki działają na moją korzyść. Jakie to fantastyczne uczucie... Mój anioł stróż odwala kawał dobrej roboty.



                                       Coś wisi w powietrzu... Tak! to WIOSNA! :D aż się tak milutko robi...