Byłam dzisiaj na spacerze. Ogarnęła mnie taka wielka ochota na poszukiwanie piękna, tego dzikiego naturalnego piękna... Ale jak znaleźć takie coś w mieście?! Nie wiem czy znalazłam to czego szukałam ale byłam zachwycona i miło zaskoczona bliskością pięknych miejsc...
Snułam się nie spiesząc się donikąd. Czekałam cierpliwie na zielone światło nawet jak nic nie jechało... to takie miłe uczucie - nie spieszyć się...
Byłam w pięknym zieleniącym się parku, huśtałam się na huśtawce i myślałam o tym co było... co już zostawiłam za sobą i co niestety nie wróci...
Byłam jeszcze w parku ale już innym, bez huśtawek, takim intensywnie zielonym. Czułam się tak fantastycznie i błogo, że aż żałowałam, że nie chodzę boso... Dziwne uczucie. Ogarnęła mnie fala szczęścia, radości i nagła chęć pokonania całej podłości na świecie.
A oto moje amatorskie fotki ze spacerku robione moim amatorskim telefonem z amatorskim aparatem o amatorskiej rozdzielczości nawet bez funkcji zooma, dacie wiarę??? ;D



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz