wtorek, 6 kwietnia 2010

zaskoczona

    Święta.... ta przerwa świąteczna była mi potrzebna. Odpoczęłam. Fizycznie odpoczęłam. Co do atmosfery... nie było świątecznie.:( bo już nikogo to nie obchodziło czy będziemy jeść święcone czy nie, byleby się najeść :/ w akcie mojego protestu jadłam niewiele. O! niech mają mnie na sumieniu. Strajk! Miasteczko namiotowe w moim pokoju. Rezydent w liczbie 1: Ja. Postuluję przeciw obojętności i lenistwu (ja, najleniwsza z leniwych zaprowadzę tu porządek) przeciwko łamaniu tradycji i, kurcze, robieniu mi pod górkę.

Jestem zaskoczona płycizną pewnej osoby w doborze partnerki "na całe życie". Już perspektywy na przyszłość lekko zbledły, a on chce się ze wszystkimi żenić... A wszystkie tak samo puste i żałosne (to moja opinia ;)).To tak się objawia kryzys wieku średniego? Panowie, z całego serca współczuję...

Ale wracając do głównego wątku... zostałam zaskoczona dniem, przebiegiem zdarzeń i tym, że jestem prawie zupełnie spokojna. W moim przypadku to rzadkość.
Jak przyjemnie było w końcu iść do kina... Chociaż stanowczo wolę teatr, ale nie ma co się martwić. W czwartek mam w planach zdobyć 2 trójmiejskie teatry ;)
 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz