czwartek, 20 maja 2010

Zmieniam codzienność...

     Sentyment. Jakie to piękne i trudne za razem - mieć sentyment do czegoś... Ale to jest chyba jedna z tych wartości(?), które nadają naszemu człowieczeństwu lepszy, piękniejszy wymiar... Jest związany z tą wyższą sferą, ze sferą uczuć.

   Dzisiaj w pewnym momencie siedząc na podłodze i pakując zawartość szafy do torby po prostu się rozpłakałam. Wszystkie problemy i ból z nimi związany nagle wypłynęły z mojej duszy w postaci potoku łez. Cały czas tłumiłam to w sobie, spychałam na dalszy plan... Czy płacz coś zmieni? Może da mi chwilową ulgę i częściowy upust emocjom roznoszącymi mnie od środka... ale czy coś rozwiąże? Nie...

   Po chwili przyszła obojętność i wrażenie, że mogłabym tak siedzieć w tym stanie na podłodze, otoczona ścianami, które przez chyba najtrudniejsze pół roku mojego dotychczasowego życia były moim wyimaginowanym "azylem", aż po samą wieczność.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz