środa, 28 kwietnia 2010

wyjeżdżam


   Tak! Ten dzień właśnie nadchodzi. Będę śmiać się, biegać, rozmawiać z fantastycznymi ludźmi, robić zdjęcia (Damian dał mi dzisiaj swój aparat! W prezencie!), zwiedzać, pisać test ;) i SIĘ WYGŁUPIAĆ!!! O tak! Tego mi akurat trzeba. Już wiem, zrozumiałam jakie życie jest piękne. Widzę to każdego dnia. Otwieram się i czuję się z tym fantastycznie.  

    Wracam za 5 dni. Życzę Wam miłej majóweczki :) Moja na pewno taka będzie :D 3majcie się ciepłooooo!!!


Rozpoczynam post od internetu. Do poniedziałku. Chyba dam radę... ;)

wtorek, 27 kwietnia 2010

Spacer


 Byłam dzisiaj na spacerze. Ogarnęła mnie taka wielka ochota na poszukiwanie piękna, tego dzikiego naturalnego piękna... Ale jak znaleźć takie coś w mieście?! Nie wiem czy znalazłam to czego szukałam ale byłam zachwycona i miło zaskoczona bliskością pięknych miejsc... 
  
 Snułam się nie spiesząc się donikąd. Czekałam cierpliwie na zielone światło nawet jak nic nie jechało... to takie miłe uczucie - nie spieszyć się...

   Byłam w pięknym zieleniącym się parku, huśtałam się na huśtawce i myślałam o tym co było... co już zostawiłam za sobą i co niestety nie wróci...
Byłam jeszcze w parku ale już innym, bez huśtawek, takim intensywnie zielonym. Czułam się tak fantastycznie i błogo, że aż żałowałam, że nie chodzę boso... Dziwne uczucie. Ogarnęła mnie fala szczęścia, radości  i nagła chęć pokonania całej podłości na świecie. 



A oto moje amatorskie fotki ze spacerku robione moim amatorskim telefonem z amatorskim aparatem o amatorskiej rozdzielczości nawet bez funkcji zooma, dacie wiarę??? ;D

piątek, 23 kwietnia 2010

zamyślenie...

    Tak. Znowu... Ostatnio często myślę. Ale dzisiaj, teraz, tak jakby inaczej...

     Myślę o szczęściu innych ludzi. Moich znajomych, nawet nie przyjaciół tylko takich, do których wystarczy się uśmiechnąć i czasem pogadać. Tacy ludzie są mile widziani w moim życiu.

   I jest mi dziwnie ciepło na sercu. To szczęście nie dotyczy mnie, wcale. Ale cieszę się. 

  Myślę jak mi dobrze być samą... Mieć czas na tworzenie, mieć ten nieosiągalny w innym stanie nastrój... Rysowałam dzisiaj... dla kogoś i dla siebie. Uwielbiam rysować twarze, oczy... a najbardziej te uśmiechające się oczy ludzi szczęśliwych lub chociaż zadowolonych czy roześmianych.  ...bo oczy są zwierciadłem duszy...




              Zasnę dzisiaj przy muzyce...

środa, 21 kwietnia 2010

wszędzie śmierć...

   Moje myśli dzisiaj biegną w jednym kierunku... Samobójstwo... Czy próba samobójcza jest formą egoizmu?? Nie wiem. Niestety próba tej dziewczyny się powiodła... Miała 17/18 lat. Przykre jest kiedy człowiek z twojego środowiska odchodzi na zawsze. Jeszcze gorsze jest jeśli sam podejmuje taki wybór nie potrafiąc jeszcze w pełni decydować o sobie, nie wyrastając w pełni z dzieciństwa...

  Nie przepadałam za tą dziewczyną. Znałam ją dość słabo. Jednak odczuwam pewną pustkę... Nie mogę o tym przestać myśleć. A najczęstszym powracającym pytaniem w mojej głowie, tłukącym się nieustannie i dobijającym niemiłosiernie jest: dlaczego? Te zwykłe i oklepane dlaczego?!? Jaki był powód tego, że tak młoda osoba mająca przed sobą tyle lat życia, tyle pięknych chwil nagle z tego zrezygnowała...?
    Łzy niezrozumienia napływają mi do oczu... Ale nauczyłam się nie płakać z powodu czyjejś śmierci. Może to jest nieludzkie i straszne ale już nie potrafię z tego powodu płakać. Może mój zapas tych przeklętych łez się już skończył...



[*]

wtorek, 20 kwietnia 2010


"  Przeleciał ptak przepływa obłok
upada liść kiełkuje ślaz
i cisza jest na wysokościach
i dymi mgłą katyński las."

       Z myślą o TYCH, którzy zginęli TAM... [*]

niedziela, 18 kwietnia 2010

poranek

  
       Patrzę na moją poranną kawę stygnącą w plamach słońca rozlanych na moim parapecie. Widzę jak na moim jeszcze oknie błyszczy się pajęcza nić, jak migoce w ciepłych, jasnych promieniach. Wyciągam nogi aby ogrzać je we wczesnowiosennym słońcu. Czuję lekki podmuch wiatru wkradający się przez otwarte okno. Wyobrażam sobie, że jestem na plaży... I już za chwilę wracam myślą do wiernie czekającej na mnie pracy domowej z języka polskiego. Jakby tak wszystkie tramwaje i autobusy tak wiernie na mnie czekały... ech... Moment zastanowienia. Wylegiwać się dalej na łóżku, zapomnieć o zadanej pracy i oberwać jutro w szkolę ZERO na DZIESIĘĆ czy przerwać sielankę i zmusić się do przeczytania tego głupiego tekstu i odpowiedzenia na równie głupie pytania? Hmm... Jakie życie byłoby łatwe i przyjemne gdyby mieć tylko takie problemy... A więc decyzja podjęta: Dopiję kawę.  




sobota, 17 kwietnia 2010

odwiedziny...

   
  Byłam dzisiaj odwiedzić babcię. Od wczoraj już jest w domu. Fizycznie poprawy u niej nie widać :( ale psychicznie chyba jest lepiej. Każdy ją wspiera i pociesza. Każdy wierzy, że paraliż minie...
   
   Widziałam dzisiaj coś pięknego... Słyszałam piękną muzykę - szczery śmiech staruszki i jej małej prawnuczki...






piątek, 16 kwietnia 2010

test na delikatność

   Dzisiaj ogarnął mnie szał sprzątania (chwilowy- żeby nie było ;P) Po jakichś 3 miesiącach odgarniania nogą bałaganu i przechodzenia istnego toru przeszkód zebrałam się w sobie aby uporządkować ten mój artystyczny nieład. Znalazłam sobie świetne zajęcie relaksacyjne, a mianowicie "mycie" i wycieranie moich zacnych roślinek. Nigdy nic mnie tak bardzo nie uspokoiło... Dziwny ten efekt uboczny sprzątania, prawda?

 




  
       Widok tych pięknych choć zabiedzonych roślinek przykrytych nieprzyzwoitej grubości warstwą kurzu zadziałał na moje oziębłe serce (no dobra przesadziłam troszkę z tą oziębłością :P). I nie myślcie sobie, że wycieranie każdego listka z osobna drzewka, które ma ich z setkę (takie odniosłam wrażenie) jest takie łatwe. To był istny test na delikatność i wrażliwość. Jestem w sumie zadowolona z mojego wyniku- na 5 roślinek złamałam tylko jeden listek :) 
    Mała rzecz a tak potrafi cieszyć... ;D
    

poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Ehhhh...

   Mam dość pretensji do mnie o byle co! Tak trudno jest powitać kogoś miłymi słowami??
                                                  ***

 I czy ktoś mi powie, że orchidee nie są piękne?

niedziela, 11 kwietnia 2010


Jeżeli chcesz wiedzieć, co ma na myśli kobieta, nie słuchaj tego co mówi - patrz na nią

Nie będę

   Nie będę pisać co się dzieje w tym dziwnym kraju, bo i tak za dużo jest o tym w telewizji, w necie, radiu. Pośród głupiej paplaniny, tych fałszywych wyznać miłości i przywiązania gubi się cały sens i treść. Mam tego dosyć. Zamykam uszy.
  
  Nie pisałam jakiś czas. Tak, wiem. Wszystko nagromadziło się do tego stopnia, że nie wiem od czego zacząć, co napisać i o czym nawet nie wspomnieć...

    Byłam w teatrze. Nigdy nie widziałam tak pięknie skonstruowanej sztuki, takiego zgrania... Dawno nie czułam się tak dobrze przyglądając się tym wykreowanym postaciom w zamyśleniu i swojej własnej interpretacji. Ten dzień był wspaniały z tak wielu względów.

    Weekend spędziłam u mojej przyjaciółki i u mojego taty. Jak cudownie było porozmawiać o wszystkim z moim drugim aniołem stróżem. Ciężar w mojej duszy, w moim sercu nagle przybrał rozmiar niewiarygodnie mały. Czuję się lżejsza o te kilkaset kilo własnych myśli...
Z całych sił dziękuję Bogu za taką przyjaciółkę. Dostałam tak wielki skarb - zrozumienie i otuchę...


wtorek, 6 kwietnia 2010

zaskoczona

    Święta.... ta przerwa świąteczna była mi potrzebna. Odpoczęłam. Fizycznie odpoczęłam. Co do atmosfery... nie było świątecznie.:( bo już nikogo to nie obchodziło czy będziemy jeść święcone czy nie, byleby się najeść :/ w akcie mojego protestu jadłam niewiele. O! niech mają mnie na sumieniu. Strajk! Miasteczko namiotowe w moim pokoju. Rezydent w liczbie 1: Ja. Postuluję przeciw obojętności i lenistwu (ja, najleniwsza z leniwych zaprowadzę tu porządek) przeciwko łamaniu tradycji i, kurcze, robieniu mi pod górkę.

Jestem zaskoczona płycizną pewnej osoby w doborze partnerki "na całe życie". Już perspektywy na przyszłość lekko zbledły, a on chce się ze wszystkimi żenić... A wszystkie tak samo puste i żałosne (to moja opinia ;)).To tak się objawia kryzys wieku średniego? Panowie, z całego serca współczuję...

Ale wracając do głównego wątku... zostałam zaskoczona dniem, przebiegiem zdarzeń i tym, że jestem prawie zupełnie spokojna. W moim przypadku to rzadkość.
Jak przyjemnie było w końcu iść do kina... Chociaż stanowczo wolę teatr, ale nie ma co się martwić. W czwartek mam w planach zdobyć 2 trójmiejskie teatry ;)
 


niedziela, 4 kwietnia 2010

Dążenia człowieka:
Jak najmniej musieć, 
Jak najwięcej móc. 

sobota, 3 kwietnia 2010

okrutna rzeczywistość

  Mam wyrzuty sumienia. Głupio mi, bo po prostu nie wiem jak mam się zachować...
  
  Moja babcia dzisiaj trafiła do szpitala na OIOM, miała wylew, teraz ma bezwładną rękę i tyle tylko wiem. Karetka zabierała ją na moich oczach. Nie chce mi się wierzyć... Ta energiczna i pełna siły kobiecina jest bliska śmierci. Moja nadzieja co do spędzenia świąt wśród mojej stogowskiej rodzinki właśnie prysła. Jeszcze nigdy święta nie zapowiadały się tak fatalnie. 

       Dlaczego jest mi głupio? Bo po powrocie do mieszkania zabrałam się za gotowanie z Damianem. Piliśmy winko, słuchaliśmy muzyki, zaśmiewaliśmy się jak dzieci. Nie, to nie działanie wina zmusiło mnie do śmiechu. To atmosfera ukoiła moje nerwy i okrutnie rzeczywiste myśli... A potem zadzwoniłam do taty. Słyszałam, że był poddenerwowany. Wiedziałam, że wujek już płakał w szpitalu jak dowiedział się co z mamą... 42letni facet płakał. Jakie to żałosne... żałośnie prawdziwe. Nie wiem co mam robić... Gdzie się schować przed tym światem... Boję się, że on mnie zniszczy, rozszarpie na strzępy. Jestem taka bezbronna....

    Ostatnio dużo myślę o życiu i śmierci. Czytam książki z tym związane, oglądam filmy gdzie ludzie umierają masowo... Nie zwróciłam na to uwagi, bo to przecież fantastyka... wszystko zmyślone...
   Ale jednak mam wrażenie jakbym zaprosiła śmierć do domu. A teraz trwam w nadziei i niepewności.

    Zapomniałabym. Wesołych świąt!

...rozmyślam...

   Tak. A kiedy ja tego nie robię??
 Zdałam sobie właśnie sprawę z tego, że świat pełen jest cudów. Nie takich boskich, o nie, tylko ludzkich. Jakie to jest piękne...

  Patrzę przez okno i widzę wieżę ratusza oraz wieżyczki pobliskiego kościoła. Wspaniały widok. Nieprawdopodobnie bajkowy. Myślę sobie: jak to dobrze, że mogę widzieć to piękno... I marzę...
   
     ...Marzę o tym aby życie ułożyło mi się w piękną układankę. Abym kiedyś budząc się rano wpadła na pomysł pojechania w Bieszczady i po prostu spakowała się i to zrobiła nie przejmując się niczym... abym miała z kim jechać. Żebym pamiętała wszystkie dobre chwile. Złe też, bo trzeba o nich pamiętać aby nie popełniać znowu tych samych błędów. Żeby się uczyć życia.

                Za chwilę tam spędzoną mogłabym oddać kilka lat życia...

czwartek, 1 kwietnia 2010

Ołł jes :D

  Dawno nie miałam tak bardzo udanego dnia jak ten, który właśnie dobiega końca. Choć zaczął się od nadzwyczajnego wysiłku intelektualnego i mega "wygięć" mózgu. ;)

   Dostałam super prezenciocha od mojego taty. Nie dość, że spędzimy razem święta (no nie całą rodziną... ale może tak jest lepiej) to jeszcze na znak docenienia mojej skromnej twórczości artystycznej dostałam super wielgachną teke na moje pracę. 
   Ten dzień, choć jeszcze się nie skończył, był naprawdę świetny. Nawet ten kapryśny wczesnowiosenny dzieciak - Pogoda spisał się dzisiaj na medal.



    Dziękuję za ten wspaniały dzień temu świetnemu reżyserowi tych pięknych chwil
3eba być na TaK i mimo wszystko wierzyć, bo warto :]