sobota, 22 maja 2010

nastawienie

   Moje nastawienie na miesiąc, który będę musiała jakoś wytrzymać jest trochę pozytywniejsze niż wczoraj...
   Wczoraj byłam załamana. Słuchając koncertu w Filharmonii i w drodze powrotnej do nowego mieszkania usilnie próbowałam się nie rozpłakać. Po przekroczeniu progu mojego nowego "domu" coś we mnie pękło. Nie miałam gdzie się schować, nie miałam gdzie usiąść w spokoju, w samotności... a tak tego potrzebowałam...
    Dzisiaj zniknę na kilka dni, zaszyję się w kącie mojego prawdziwego domu. Jadę na wieś. Do taty. Jadę naładować baterie, bo muszę jakoś wytrzymać ten miesiąc... Dziękuję tym, którzy mi pomagają. Nawet słowem. I tym, którzy po prostu są.

czwartek, 20 maja 2010

Codzienność nie chce zmienić mnie...

   Dlaczego nie może być pięknie i bezproblemowo?? :(
Nie wiem co będzie jutro... Czy zdołam dzisiaj zasnąć.. Widzę jak ustawione pod ścianą kartony śmieją się ze mnie. Nie mam ochoty na nic. Jacy ludzie są niekonsekwentni... A z jej braku dzisiaj cierpię i umieram z nerwów ja :/ ...

Zmieniam codzienność...

     Sentyment. Jakie to piękne i trudne za razem - mieć sentyment do czegoś... Ale to jest chyba jedna z tych wartości(?), które nadają naszemu człowieczeństwu lepszy, piękniejszy wymiar... Jest związany z tą wyższą sferą, ze sferą uczuć.

   Dzisiaj w pewnym momencie siedząc na podłodze i pakując zawartość szafy do torby po prostu się rozpłakałam. Wszystkie problemy i ból z nimi związany nagle wypłynęły z mojej duszy w postaci potoku łez. Cały czas tłumiłam to w sobie, spychałam na dalszy plan... Czy płacz coś zmieni? Może da mi chwilową ulgę i częściowy upust emocjom roznoszącymi mnie od środka... ale czy coś rozwiąże? Nie...

   Po chwili przyszła obojętność i wrażenie, że mogłabym tak siedzieć w tym stanie na podłodze, otoczona ścianami, które przez chyba najtrudniejsze pół roku mojego dotychczasowego życia były moim wyimaginowanym "azylem", aż po samą wieczność.

 

niedziela, 16 maja 2010

spacerrr


    Byłam dzisiaj na typowo spacerowym spacerze. ;) Szłam po prostu przed siebie. Aż w końcu doszłam w bardzo ładniutkie miejsce... Porobiłam fociszek i się dotleniłam. :) Oto one:

Selekcję przetrwały tylko te zdjątka ^^

sobota, 15 maja 2010

Pora na życzenie :P

   Mam ochotę na spacer. Za oknem pada deszczyk, jest tak rześko i przyjemnie, że zamarzyła mi się przechadzka...
   W sumie jest dosyć późno i nie bd już wariować.. Jeśli wstanę o godz. 8:07 (na tę godzinę ustawiłam sobie właśnie budzik) to zrobię sobie mały jogging. :)

   Życzę sobie świetnej pogody i prześwietnego humoru na jutro, a w zasadzie to już na dzisiaj.. Z góry dziękuję :P

Ale mi odwala. ;D Sami posłuchajcie co tu dla Was mam...

piątek, 14 maja 2010

Taki sobie dzień..

    Byłam dzisiaj w Pałacu Młodzieży i rysowałam. :) Był model. Przystojny młody chłopaczek. W ciągu 2 godzin nie zdążyłam dopracować dzieła i wyszło takie o: /


 
 I zbliżenie na buźkę :P

 
Idę już spać, bo ktoś mi już marudzi że jeszcze nie śpię. I nie jest to żadne z rodziców :P

wtorek, 11 maja 2010

Heloł

    Taaaaak. Dawno nie pisałam. Ostatnio coraz rzadziej znajduję czas i chęci na pisanie. Czemu? Nie wiem. Może to jakieś takie wiosenne roztargnienia czy coś podobnego...

    Ze strachem obserwuję jak się zmieniam. Nie potrafię się już śmiać z rzeczy, które jeszcze przed rokiem bawiły mnie niesamowicie. Mało tego czuję się zażenowana tym poczuciem humoru. : / 
   Jeszcze bardziej przeraża mnie czas, a najbardziej jego nieustanny pościg nie wiadomo za czym. Mamy już maj! A ja pamiętam dzień, w którym pierwszy raz przekraczałam próg mojej nowej szkoły, jakby to było wczoraj... Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że życie ucieka mi przez palce.

    No ale don`t worry :)



czwartek, 6 maja 2010

a ja lubię deszcz

   Wszyscy są dzisiaj jacyś tacy zdołowani. To wina pogody? Nie wiem. Ja lubię deszcz mimo jego szkodliwego wpływu na moją fryzurę :P I jakoś dół mnie nie łapie...

    Byłam dzisiaj na lekcji rysunku. A tak mi się nie chciało... Dobrze, że się zebrałam i poszłam w końcu. Fakt, z godzinnym opóźnieniem ale co tam. Rysowałam modelkę - starszą kobietę, która ze swoimi zmarszczkami wyglądała pięknie! Naprawdę.
Poznałam dzisiaj kolejnego Marcina. Właśnie tam, na zajęciach z rysunku. To już drugi nowopoznany Marcin w tym tygodniu. Obydwoje wydają się być w porządku.

    No nic. Pójdę chyba porysować, albo poczytam... Zapewne skończy się na przesiadywaniu na facebooku. Nooorma ;)

  

środa, 5 maja 2010

wróciłam :)

  Nie wiem co mogę napisać o majówce... Na pewno to, że nie żałuję,że pojechałam.

      Bywało różnie. Wiele się nauczyłam dzięki tej wycieczce. Poznałam bardziej ziomków... Wiem, że mogę im ufać. Zyskałam przyjaciół, takich prawdziwych.

     Zapewne dziewczyny mają inne zdanie o tym wypadzie. Oj działo się...Każda z nas otrzymała lekcję, której chyba nie zapomni... Ale przecież najważniejsze to nie popełniać więcej tych samych błędów, prawda?

                                  Wariatki. Tak. To my :)))