"Czerwony Październik"
"Patrząc, mierzy jak Czerwony Październik
Torpedy zimne w drżenie wprowadzają
Zmatowiałe dłonie na mokrym karku
Nie chcąc litości wyczekują strzałów
Rozbitek czeka na niespełniony wyrok
Niepewny końca, salwy lub rozmowy
Półtorej roku, kroją jemu wargi
Zawistne sztormy, by dał sobie spokój
Pomimo tego próbuje uśmiechu
Na potępieńca twarz swą przyozdobi
Czy może szpeci, raczej usiłuje
Wstrętny ten uśmiech nabiera pokory
Ona bezpieczna, w żelazo wtulona
Tylko się śmieje słuchając ostrzeżeń
Echa i ciszy, co pokład zalewa
Strumieniem obaw, które często cedzę
Zbyt słaba, żeby wyjrzeć na powierzchnie
By burzyć harmonie, tego przecież nie chce
Dumna na tyle, ile nie rozumiem
Ster mocno trzyma, łodzią tą kieruje
To Margot w głębi, na odmętach myśli
Tuż pod falami, gdzie odchodzi światło
Wciąż zastanawia, we śnie czy na jawie
Pokaże siebie poza tym żelazem"
"Patrząc, mierzy jak Czerwony Październik
Torpedy zimne w drżenie wprowadzają
Zmatowiałe dłonie na mokrym karku
Nie chcąc litości wyczekują strzałów
Rozbitek czeka na niespełniony wyrok
Niepewny końca, salwy lub rozmowy
Półtorej roku, kroją jemu wargi
Zawistne sztormy, by dał sobie spokój
Pomimo tego próbuje uśmiechu
Na potępieńca twarz swą przyozdobi
Czy może szpeci, raczej usiłuje
Wstrętny ten uśmiech nabiera pokory
Ona bezpieczna, w żelazo wtulona
Tylko się śmieje słuchając ostrzeżeń
Echa i ciszy, co pokład zalewa
Strumieniem obaw, które często cedzę
Zbyt słaba, żeby wyjrzeć na powierzchnie
By burzyć harmonie, tego przecież nie chce
Dumna na tyle, ile nie rozumiem
Ster mocno trzyma, łodzią tą kieruje
To Margot w głębi, na odmętach myśli
Tuż pod falami, gdzie odchodzi światło
Wciąż zastanawia, we śnie czy na jawie
Pokaże siebie poza tym żelazem"
P.S.
I tyle mi zostało...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz